niedziela, 10 marca 2013

Legalizacja marihuany

Witajcie

Ostatnio zauważyłem, że temat legalizacji marihuany jest coraz bardziej popularny. Oglądałem ostatnio dużo filmów oraz czytałem trochę artykułów (np. krótka rozmowa z psychologiem w Dzień dobry TVN) i skłoniło mnie do wyrażenia własnego zdania. Młodzi ludzie coraz chętniej sięgają po zioło ze względu na panujące z twierdzenia, że marihuana nie uzależnia, jest nieszkodliwa, rozluźnia itd. Gorąco jest na ten temat w telewizji a w szczególności w internecie. Pod różnymi filmami na temat legalizacji nawiązuje się zawsze dyskusja która po chwili przeobraża się w kłótnie pełną wyzwisk.

Jaki stosunek mam ja do marihuany?
Zacznę od tego, że w moim życiu zdarzyło mi się raz zapalić- bez rewelacji, nic mnie nie wzięło.
Było to pod koniec gimnazjum, podczas pożegnalnej imprezy. Zanim jednak wyrażę swoje stanowisko legalizować czy też nie chciałbym żebyście spojrzeli na to z trochę innego punktu widzenia.
Zwolennicy marihuany argumentują legalizację jako coś co wprowadzi czystą i niemodyfikowaną trawkę na rynek i nikt nie będzie musiał już palić "syfu". TAK NIE BĘDZIE. Jeżeli dojdzie do tego, że będzie można  kupić w sklepie kilka gramów to cena będzie tak wygórowana, że konsumenci wrócą do swoich lewych źródeł towaru. Cena grama będzie wysoka ze względu na akcyzę jaką to rząd wprowadzi tak samo jak na alkohol i wyroby tytoniowe.
Tezę czystości towaru mogę podważyć jeszcze przykładem innego produktu a mianowicie zwykłym sokiem. Jest on rozcieńczany z wodą, konserwowany i barwiony chemią, tak samo będzie z trawką. Nie będzie mieszana z chemią aby "zwiększyć kopa" tylko po to by z 1g marihuany zrobić 3 i sprzedać z maksymalnym zyskiem. Podsumowując, będziemy płacić więcej za mniejszą ilość produktu.
Jest jeszcze jedna ważna sprawa, w momencie legalizacji na Polski rynek łapę położą olbrzymie zagraniczne koncerny które wykończą polskich lokalnych przedsiębiorców a z tego wynika to, że państwo jak i nasi rodacy nie będą mieli z tego zysku. Nie zapominajmy też o olbrzymiej mafii która również zaciera ręce czekając na legalne konopie. Wpłynie ona na założycieli upraw domagając się wyłączności, dojdzie do wieli nieprzyjemnych starć między skorumpowaną policją a "mafią" itd itp...
Zbliżając się ku końcówce mojego wywodu na temat "boskiego ziółka" jako jeszcze nastolatek muszę powiedzieć, że Ci którzy chcą zapalić marihuanę znajdą sposób by ją kupić a Ci którzy po prostu nie palą nie zrobią tego nawet gdy będzie legalna. Każdy ma swój rozum.
Legalizować czy nie?
Nie. Pomimo tego, że nie uważam marihuany za zło nie chcę aby była legalna ze względu na powyższe konsekwencje. Jednak sprawę tę daję wam do przemyślenia osobiście.

Zapraszam do komentowania,
Pozdrawiam

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz